Kamienny świat Narnii

W czasie ery mezozoicznej, głównie w okresie kredy, obszar Gór Stołowych był dnem ciepłego morza do którego z północnego zachodu uchodziły potężne rzeki osadzające na dnie zbiornika ogromne ilości piasku i iłów. Kiedy morze ustąpiło została odsłonięta potężna płyta skał osadowych ciągnąca się w kierunku  Drezna, wzdłuż krystalicznego grzbietu karkonosko – izerskiego i wulkanicznych stożków Gór Kamiennych. Poddana selektywnym procesom erozyjnym szczególnie w trzeciorzędzie oraz ruchom górotwórczym fałdowania alpejskiego, została pocięta uskokami na drobne stoliwa tworząc  niezwykłe krajobrazy skalnych miast i  amfiteatrów. W naszej najbliższej okolicy znajduje się wschodni fragment płyty w postaci  gór stołowych Szczelińca i Skalniaka. Nasz zainteresował podczas ostatniej soboty czeski fragment płyty nazywany w dawnych czasach Ścianami położony nad Broumowem.

Celem wyprawy było zdobycie dwóch najwyższych szczytów – Bożanowskiego Kła i Korony. Wycieczkę rozpoczęliśmy z miejscowości Pasterka. Osada urzeka nie tylko nazwą ale położeniem na krawędzi cypla skalnego szczytów Suchego i Piekła. Nic dziwnego, że krajobraz Pasterki i Szczelińca stał się planem filmowym słynnej baśniowej trylogii ”Opowieści z Narni”.  Przekroczyliśmy ochoczo bramę w krainę baśni docierając wkrótce do Machowskiego Siodła przez zadziwiający układ słupków granicznych, osadzonych na pojedynczych skałach lub przyklejonych do ich ścian. Wspomniane obniżenie było ważnym miejscem dla rzeszy pielgrzymów podążających z Polic do wambierzyckiego sanktuarium. Tutaj kończył się świat osobliwych maczug i skalnych labiryntów budzących lęk i przerażenie  niewątpliwie kojarzony z piekłem.

Wiele lokalnych formacji skalnych i punktów topograficznych w nazewnictwie przypomina o diable i piekle. Kolista trasa turystyczna po wierzchołku Bożanowskiego Kła nie obfituje w punkty widokowe. Z głównej vyhlidki rozpościera się poglądowa panorama otoczenia Szczelińca i Skalniaka. Po minięciu Pańskiego krzyża zaczęliśmy wspinaczkę na skalną ostrogę Korony. Punkt widokowy tego szczytu wyróżnia się kapitalną panoramą na południową krawędź płyty i dolinę Ścinawki. Niestety parna pogoda i unosząca się mgiełka ograniczyła widoczność. Jest to magiczne miejsce. Bezmiar przestrzeni podkreślały kruki latające pod naszymi stopami.

Nasze wycieczki są formą rywalizacji dzieci w ilości zdobytych celów. Tym razem na szczycie Korony zdobywcy otrzymali koraliki do swojego naszyjnika odkrywcy. Nasze tempo marszu określiły możliwości kondycyjne  i poziom zadowolenia dzieci z wybranej trasy. Żółty szlak w kierunku Zajęczego Wąwozu pozwolił docenić odmienność czeskich Ścian. Ścieżka krąży wąwozami, wspina się na grzbieciki, przemierza skalne labirynty i wymaga niezłej kondycji. Nasza wyprawę postanowiliśmy zakończyć w Martinkowicach. Zejście na dno Kotliny Broumova rozpoczęliśmy iście diabelsko bo z podnóża Lucyfera, gdzie znajduje się najdłuższa pseudojaskinia  Broumowkiej Wierzchowiny. Niesieni radosnymi głosami Kai i Pati, które znalazły się w szpicy długiego wężyka wędrowców, szybko i sprawnie dotarliśmy do opłotków osady. Odpoczywając w cieniu uginających się od owoców jabłonek można było podziwiać stromiznę Velkiej Kupy i majestat wschodniej krawędzi Korony. Dzieci cieszyły się z powrotu do baśniowej Narnii, bowiem spotkały za ogrodzeniem oswojone sarny i daniele żywo reagujące na ich gesty i zawołania.

fot. Dawid Sarysz

              

 

 

 

Dodaj komentarz