25.08.2018 r. Góry Wałbrzyskie – Borowa

25.08.2018 r. kolejna wyprawa przygotowana przez Stowarzyszenie Przyjaciół Jugowa w ramach projektu „Wakacje z Rumcajsem”

Cel: Góry Wałbrzyskie: Jedlinka – Borowa – Rybnicki Grzbiet – Jedlina;

Borowa-góra bez powrotu

Na granicy Wałbrzycha i Jedliny Zdroju znajduje się imponujący trójróg porfirowych stożków wulkanicznych Gór Wałbrzyskich, którego atrakcją jest najwyższe wzniesienie zwane czasami Czarną zwieńczone wieżą widokową w kształcie klepsydry. Z wieży rozpościera się fantastyczna panorama na aglomerację wałbrzyską, Góry Suche i Wałbrzyskie, a także Pogórze Sudeckie i Góry Sowie. Węzłowym punktem podejścia na szczyt jest siodło między kopułami Suchej, Kozła i Borowej. Szlaki turystyczne i rowerowe Rybnickiego Grzbietu były celem kolejnej sobotniej eskapady turystycznej Stowarzyszenia Przyjaciół Jugowa. Pochmurna aura pozwoliła nam dość szybko osiągnąć wspomniane siodło z Kamieńska. Wreszcie nie było upału i nasza grupa podzieliła się na dwa zespoły. Sprinterzy podjęli trud zdobycia szczytu czarnym szlakiem, a długodystansowcy trawersem wytrwale zdobywali wierzchołek ścieżką czerwonego koloru. Obie grupy spotkała nagroda. Chmury się częściowo rozstąpiły i natura zafundowała przepiękny plastyczny krajobraz Kotliny Wałbrzyskiej. Wieża urzeka formą i funkcjonalnością lecz jej otoczenie zamienia się w śmietnisko i plac zabaw dla wandali. Następny cel wyprawy elektryzował i dopingował dzieci. Wreszcie tam mieliśmy rozpalić ognisko i skosztować biwakowej kiełbaski. Był nim szczyt Jałowca Wielkiego. Po drodze Rybnickim Grzbietem mijaliśmy uczestników ekstremalnego 24-godzinnego rajdu turystycznego tzw. „żylety”. Turystyczne pozdrowienia wywołały uśmiech na ich twarzach w ich trudnej walce z dystansem, czasem i słabościami własnego ciała. Kiedy dotarliśmy na szczyt Jałowca rozpoczęła się kiełbasowa sjesta, gdzie doznania smakowe asymilowały walory wizualne tego miejsca-niepowtarzalne panoramy Borowej i jej równie majestatycznych sąsiadów. To wspaniałe miejsce widokowe szczególnie w barwach złotej jesieni. Zbliżające się ciemne chmury ukróciły naszą swawolę i zmusiły do stromego zejścia do stacji kolejowej w Jedlinie. Zarazem rozpoczęliśmy przygodę komunikacyjną z powrotem do Nowej Rudy. Opóźniona komunikacja zastępcza, a do tego pociąg retro „Kilof” na trasie linii kolejowej doprowadziło do takiej sytuacji, że nawet konduktor musiał zapomnieć o rozkładzie jazdy a co dopiero pasażerowie. Powroty z wypraw sypią niespodziankami i są okazją do chwilowego bagatelizowania czasu.

Relacja i fot. Zbigniew Babiak

Dodaj komentarz