Gra plenerowa – „Wyprawa po skarb Liczyrzepy”

Wycieczka  na Włodykę – 684 m n.p.m. w formie gry terenowej:
„Wyprawa po skarb Liczyrzepy

Celem wycieczki była wędrówka wschodnimi zboczami szczytu Włodyka – wybitnego punktu widokowego na dolinę Jugowskiego Potoku i miejscowość – Jugów oraz pasmo Gór Sowich – głównie masyw Kalenicy. Opis geograficzno – topograficzny, przyrodniczy raz historyczny trasy został oparty na bazie głównego bohatera sudeckich legend  Liczyrzepy.

Konstrukcja wycieczki jest formą zabawy terenowej. Zadaniem młodzieży  było znalezienie skarbu  tego kapryśnego duszka zakopanego na szczycie góry i urokliwej żaby – klucza do kryjówki. Nie było jednak łatwo, bo złośliwy Liczyrzepa wykorzystał druidów – Krzywą Gruszkę i Rozłożystego Świerka do zagadek z przyrody i znajomości okolicy zanim podał  wskazówki do dalszej drogi – oczywiście ukryte, które mali wędrowcy, na szczęście odnaleźli.

 
Następny etap wyprawy podyktował Krasnal Walon. Prowadził wygodnym duktem leśnym urozmaiconymi dziwnymi znakami. Kiedy w pobliżu znaku znaleziono słodkości momentalnie obudził się wśród dzieci instynkt pierwotnych tropicieli i myśliwych. Okoliczne lasy zostałyby prawdopodobnie przekopane, gdyby radosny krzyk nie oznajmił o odnalezieniu przydrożnego krzyża – drugiego punktu wyprawy. Na nim  znajdowały się piękne minerały – upominek od Walona za wytrwałość i spostrzegawczość. Duma znalazcy wynika po części, także z faktu znalezienia trasy na szczyt góry i do skarbu.

Droga na szczyt wzdłuż linii lasu mocno dała się we znaki. Na wierzchołku wszystkich zafascynowała ambona do której ustawiła się kolejka. Nawet do pamiątkowego zdjęcia  na tle Kalenicy trzeba było zachęcać bardzo strudzonych wędrowców. Ale ambona? – to jest coś – zapomniano i o skarbie.

Do czasu! Według wskazówek  krasnala Walona tajemnicy skarbu strzegła żaba, którą na szczycie trzeba odnaleźć. Duża to była sztuka bowiem znalazczyni  jest zaskoczona. Należy pocałować jeszcze żabę, żeby zdradziła sposób  odkrycia skarbu.

Na czworakach, licząc kroki i obroty wędrowcy ruszyli w las. Wśród zgiełku i okrzyków wkrótce się wyłonili z omszałych świerków otaczając Oktawiana z puszką w ręku. Skarb został zdobyty. W puszce znajdowały się dukaty i muszle Liczyrzepy. Oktawian powinien otrzymać przydomek Wielki  ponieważ podzielił się zdobycznym łupem. Każdy uczestnik wyprawy otrzymał dukata na szczęście.

Ze szczytu w ekspresowym tempie – turlając się, fikając koziołki, biegnąc jak oszalałe mustangi – uczestnicy wyprawy z dukatem w skarpetce dotarli do punktu startowego wyprawy. Nie należy zapomnieć o wielkiej wytrwałości i cierpliwości Pani Izy wspomagającej energetycznie i  duchowo małych wędrowców oraz brawurze Pani  Marzeny, która w wysokich obcasach zdobyła cel  wyprawy.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     Opisał uniżony sługa i obserwator Liczyrzepy 🙂

Dodaj komentarz