Maraton w Bajkolandii

Perspektywa dwugodzinnego pobytu w parku dziecięcej rozrywki, ucieszyła dzieci. Atmosfera panująca w autobusie nie była jednak euforią nowicjuszy lecz wytrawnych koneserów rozrywki, którzy z rozmysłem planują każdą minutę pobytu. Po kilku organizacyjnych uwagach Pani Marzeny towarzystwo zajęło z góry upatrzone cele i zniknęło.

Największą popularnością cieszyły się wszelkie zakamarki i samochodziki. Sprawdziło się słynne powiedzenie ”mierz siły na zamiary”. Co niektórzy palmę pierwszeństwa przyznali zjeżdżalniom lecz wędrówki pod górę znacznie nadwyrężyły ich siły. Czerwone twarze stanowiły symptom wybrania bardziej statycznej rozrywki, chociażby kąpieli w kolorowych piłeczkach. Bartek wybrał trening siłowy, wytrwale pchając na różne sposoby samochodzik Szymona.

Młodsze dziewczęta opanowały zamek i domek z klocków, wcielając się w rolę księżniczek lub utalentowanych kucharek. Sprawnie i bez niespodzianek czyli zapominalskich i kontuzjowanych zakończono zabawę. Faktem bezspornym, wartym odnotowania, był brak sprzeciwu w kwestii opuszczenia ukochanej Sali Zabaw Bajkolandii.

relacja i fot. Zbigniew Babiak

Dodaj komentarz