Pieprzowe pierniki

Po zabawie i wróżbach andrzejkowych w czasach staropolskich przychodził okres pieczenia pierników.

Zaczyn mąki pszennej i żytniej obficie traktowano miodem i  bardzo cennymi przyprawami korzennymi. Nazwa ciasta pochodzi od pieprzu. Bo też ciasteczka piernikowe w tamtym okresie pełniły funkcje naturalnej spiżarni przypraw. Były twarde i gorzkie. Służyły później do  otrzymywania różnego rodzaju sosów do mięs. 

Poniedziałkowe zajęcia nawiązały do staropolskiego kalendarza i były królestwem piernika. Po krótkiej prezentacji i degustacji podstawowych przypraw, świetlica stowarzyszenia zamieniła się w manufakturę cukierniczą.

Uformowane zespoły – ugniataczy, walcowników i krojczych, z niecierpliwością oczekiwały misek wypełnionych zaczynem ciasta. Grupa ugniataczy rozpadła się po pierwszej fazie walki z ciastem na mistrzów i czeladników.

Walcownicy z kolorowymi wałkami z niecierpliwością oczekiwali na dobrze wyrobione ciasto. Pani Marzena i Iza praktycznie dopingowały grupę ugniataczy na tyle efektywnie, że ruszyła bez zatorów taśmowa produkcja piernika.

W końcowych minutach zajęć świetlicę wypełnił aromat korzennych, wypieczonych piernikowych ciasteczek. Jedno z nich jest prawdziwą pieprzną staropolską spiżarnią.

Relacja i fot. Zbigniew Babiak

Dodaj komentarz