Tropami średniowiecznych rozbójników – Rogowiec

Religijne wojny husyckie toczące się w Kotlinie Kłodzkiej w pierwszej poł. XV wieku przyniosły miejscowej ludności ogromne zniszczenia oraz spore zmiany w strukturach feudalnej władzy.

Niektóre ziemie zamieniły się w bezpańskie domeny stając się siedliskiem  rycerzy-rozbójników. Wywodząc się z rodów szlachetnych panów z pogardą traktowali nowych władców. Władając warowniami w trudno dostępnych miejscach grabili okoliczne wsie i osady oraz kupców podróżujących pobliskimi szlakami handlowymi. Pomimo zakończenia wojen łupieżcze wyprawy nie ustały. Rosła sława rycerzy i legendy o zgromadzonych skarbach.

Najsłynniejszym rabusiem ziemi kłodzkiej był Hinko Kruszyna a pogranicze śląsko – czeskie terroryzowali bracia Schellendorf związani z górską warownią na szczycie Rogowca. Skromne pozostałości zamku są świadectwem bezwzględności królewskiego pacyfikatora Georga von Steina, który w 1483 lub 1497 zdobył zamek. Pojmanych braci powiesił. W poszukiwaniu zagrabionych skarbów wysadził mury zamku lecz ich nie znalazł. 

Wzniesienie Rogowca to nie tylko romantyczne ruiny, ale także wspaniały punkt widokowy na Góry Wałbrzyskie i Suche oraz imponujące zgrupowanie melafirowych skał ze Skalną Bramą i osuwiskiem na stokach Jeleńca. Zdobycie tego szczytu było celem ostatniej naszej weekendowej wyprawy i historyczno – topograficznym podsumowaniem realizowanego projektu.

Wędrówkę rozpoczęliśmy ze stacji kolejowej w Głuszycy, którą osiągnęliśmy dzięki niezawodnemu funkcjonowaniu lokalnego „pendolino”. Trasy naszych dotychczasowych wycieczek są połączeniem walorów widokowych szlaków turystycznych i ścieżek kolarskich, a czasem indywidualnych wariantów.

Szczyt Rogowca zdobyliśmy po dwugodzinnej wspinaczce  szlakiem rowerowym oznakowanym czarnym kolorem.

Pobyt w ruinach zamku dostarczył wszystkim dużo satysfakcji. Krajobraz kopuł wulkanicznych, zróżnicowanych formacji skalnych wzniesienia, echa dawnych legend, atmosfera tradycyjnego ogniska i oprawa ceremonii  wręczania ostatnich diamentów – przywiązał nas w jakiś szczególny sposób  do tego miejsca. Prawdziwa sielanka i emocjonalna swawola. Niestety czas jest nieubłagany. Mając ograniczenia czasowe, schodziliśmy ze szczytu iście „diabelską” ścieżką do doliny Potoku Rybnica.

Nocne opady sprawiły, że w niektórych miejscach  przypominała błotną               zjeżdżalnię. Jej możliwości zachęciły do wypróbowania umiejętności narciarskich. Euforia wywołana atrakcyjnością ślizgów kazała zapomnieć o estetyce swojego wyglądu.

Krótki odpoczynek nad potokiem pozwolił usunąć  narciarskim zapaleńcom i pechowcom skutki upadków. Był również okazją do odpoczynku dla mięśni i stawów. Zejście też męczy.  Praktyczna lekcja w tej kwestii przekonała niedowiarków. Zmierzając do punktu wyjścia – stacji kolejowej w Głuszycy stoczyliśmy  swoistą walkę z czasem i ludzkimi ułomnościami z sukcesem. Wiele sudeckich osobliwości jest powiązanych czasowo z historią człowieka a jednocześnie dziejami naszej planety. Jedną z nich jest Rogowiec.

Relacja i fot. Zbigniew Babiak

                                                                                                               

One thought on “Tropami średniowiecznych rozbójników – Rogowiec

Dodaj komentarz