W cieniu Śnieżnika

Górny bieg Białej Lądeckiej i jej dopływów położony w Sudetach Wschodnich jest jednym z najciekawszych regionów Kotliny Kłodzkiej. Niezliczone ilości grzbietów i łańcuchów górskich spina wyniosła kopuła Śnieżnika, która niczym ośmiornica swoimi mackami porządkuje ten chaos natury. Niewątpliwie wielką atrakcją turystyczną i speleologiczną regionu jest odkryta w 1966 roku Jaskinia Niedźwiedzia i jej otoczenie – jeden z największych obszarów krasowych Sudetów.

Wycieczka do jaskini i na szczyt Czarnej Góry stała się organizacyjnym i turystycznym podsumowaniem realizowanego w okresie wakacji projektu. Tym razem bez sportowej rywalizacji o diamenty, jak zawsze z piękną pogodą w plecaku wyruszyliśmy do Kletna – krainy niedźwiedzia jaskiniowego.

Zwiedzanie jaskini po stosunkowo krótkiej trasie turystycznej zawsze urzeka, budzi różne skojarzenia, chłodzi rozpalone ciała i głowy. Środowisko jaskini jest układem dynamicznym. Naszą uwagę zwrócił fakt coraz mniejszej ilości wody w misach martwicowych. Żal powracać. Piękne, kameralne miejsce z drobnymi elementami komercji. Droga powrotna do parkingu była okazją do pytań i komentarzy ale również szybkich penetracji przydrożnych pamiątek i kulinarii. 

Miejscowość Sienna powitała  nas silnym wiatrem i zacienioną piramidą szczytu Czarnej Góry. Wygodną kanapą linową o nazwie „Luxtorpeda” osiągnęliśmy wierzchowinę szczytu. Podróż kolejką była okazją do śmiechu i zabawy ze swoistego konkursu lądowania na twardym gruncie poszczególnych ekip naszych wycieczkowiczów.

Wierzchołek szczytu jest ograniczonym punktem widokowym ze względu na niską wysokość wieży widokowej. Wysokie kępy borówki zaoferowały owoce. Efektem jagodowej biesiady były fioletowe dłonie i usta buszujących po lesie dzieci. Niektórzy uczestnicy weekendowej eskapady, żądni nowych wrażeń uzupełnili poziom adrenaliny przejażdżką „żmijową” kolejką grawitacyjną. Była to sobota bez fizycznego znoju podchodzenia i schodzenia lecz na pewno wypełniona „plecakiem” poznawczych i twórczych  doznań estetycznych.

Relacja i fot. Zbigniew Babiak

fot. Tomasz Banaś

Dodaj komentarz