Z Królewskiego Lasu do Domowic

Poniemieckie nazwy miejscowości Świerki i Jugowa stanowią nie tylko tytuł kolejnej relacji zdobywców diamentów Muflona ale także określają trasę weekendowej wyprawy. 

Rejon Świerk Kłodzkich  jest bardzo atrakcyjnym miejscem dla turysty poszukującego zróżnicowanych i wysmakowanych walorów krajobrazowych oraz miejsc zapomnianych i rzadko odwiedzanych. Dynamiczny rozwój miejscowości za czasów niemieckich zaowocował powstaniem wielu kolonii na okolicznych wzgórzach lub wąskich dolinach górskich. Powstała wieża widokowa i skromne schronisko na szczycie Spitzbergu czyli Włodzickiej Górze.

Okolice Świerk i Dworek są położone na wschodnim obrzeżeniu niecki śródsudeckiej – formacji tektonicznej – powstałej w okresie wypiętrzania Sudetów i nowego superkontynentu Pangei. Powstawanie nowego kontynentu było związane z gwałtownymi procesami wulkanicznymi czego świadectwem jest krajobraz zerodowanego pasma Gór Suchych i  wnętrza powłok lawowych odsłonięte na zboczu Czarnej w dawnym kamieniołomie melafiru.

Kontynentalny, suchy klimat Pangei miał wpływ na powstanie rozległych pustyń o charakterystycznym czerwonym zabarwieniu. Dzisiaj osady tych pustyń można dostrzec w pełnej krasie  tylko na powierzchni Wzgórz Włodzickich i okolicznych wzniesień w postaci kolorytu gleb i odkrywek skalnych czerwonego piaskowca.

Wyprawę rozpoczęliśmy od małej aczkolwiek wielkiej dla uczestniczki wycieczki uroczystości urodzinowej przed kamieniołomem w Świerkach. Gromadne ”sto lat” obudziło chyba  mieszkańców okolicznych domów. Energetyk w postaci czekoladki otrzymany z rąk solenizantki włączył przysłowiowy „trzeci bieg” i w ekspresowym tempie osiągnęliśmy splantowany szczyt skarpy wyrobiska.

Rozszerzone oczy, a niekiedy otwarte buzie na widok leżącej w dole miejscowości i bardzo bliskiego grzbietu Małej i Wielkiej Sowy były oznaką trafnego wyboru trasy.

Drugie zaskoczenie nastąpiło z drugiej strony skarpy-zielone jezioro z kolorowymi  skalnymi ścianami. Jest to absolutnie przepiękne miejsce skalnego krajobrazu. Wędrówka nowym i starym wyrobiskiem umocniła opinię  o dużych walorach krajobrazowych i geoturystycznych tego miejsca wartych rozsądnego zagospodarowania.

Fot. Zbigniew Babiak

Fot. Dawid Sarysz

            

Następnym celem wyprawy był Fisztyk. Topograficznie jest to wzniesienie miedzy Włodzicką Górą a szczytem Pardelówki. W ujęciu krajobrazowym płaskie wzniesienia budują płaskowyż, którego dominantą i zwornikiem jest raczej wzniesienie zwane Pardelówką, a nie szczyt Włodzickiej Góry. Rejon  Fisztyka jest obszarem źródliskowym górnego biegu Włodzicy ze śladami reliktowego torfowiska powstałego w okresie zlodowacenia południowopolskiego-pół miliona lat temu. 

Fot. Zbigniew Babiak

Fot. Dawid Sarysz

   

W XIX wieku powstała w tym miejscu osada, której pozostałości odkrywali wycieczkowicze w drodze na szczyt wzniesienia-brukowane drogi, omszałe drzewa owocowe, dostojne kasztany i kopczyki kamieni po zabudowaniach. Okoliczni mieszkańcy  obszar tej części   Wzgórz  Włodzickich nie bez racji określają mianem: ”połonin włodzickich”.

Fot. Dawid Sarysz

 

Szybkie indiańskie ognisko-mało dymu, dużo żaru pozwoliło przygotować do konsumpcji tradycyjne kiełbaski. Owszem smakowały wybornie ale uwaga dzieci była skierowana głównie na pasące się obok stado krów i jej przywódczynię z alpejskim dzwonem na karku. Wreszcie chwila spokoju i relaksu dla rodziców.  W cieniu dorodnych jaworów koili trudy wędrówki lub jak nasza mistrzyni grzybobrania przetrząsali okoliczne drzewa i łąki w poszukiwaniu czerwonego kozaka.

Fot. Zbigniew Babiak

 

Fot. Dawid Sarysz

Zejście zboczami Pardelówki do Ludwikowic Kłodzkich obfituje w piękne panoramy. Stąd można podziwiać w całości pasmo Gór Sowich a zarazem zrębową budowę ukształtowania Sudetów.

Fot. Zbigniew Babiak

Fot. Dawid Sarysz

 

W przysiółku pod Dziewięciornikiem jeden z gospodarzy domku letniskowego zaprosił grupę na degustację wody studziennej. Turystyczne podziękowanie i pozdrowienia.

Fot. Zbigniew Babiak

Uroczyste wręczenie diamentów i dyplomów  odbyło się w scenografii  stacji kolejowej Ludwikowice Kłodzkie. Dlaczego w tym miejscu? Być może niektóre dzieci po raz pierwszy w życiu ujrzały stację i infrastrukturę kolejową. Innym powodem było podkreślenie atrakcyjności turystycznej linii kolejowej Wałbrzych – Kudowa Zdrój-jednej z najpiękniejszych tras kolejowych w Polsce.

Fot. Zbigniew Babiak

Pokrzepieni zdobytymi diamentami  ruszyliśmy w kierunku Jugowa zwanych do 1947 roku Domowicami. Wędrówka po śladach  wielkiego kompleksu przemysłowo-zbrojeniowego budzi różne stany emocjonalne. Jest to miejsce ponure nawet w blasku lipcowego słońca.

Fot. Zbigniew Babiak

Jeszcze ostatnie podejście na zbocze rozciągliwej Włodyki i ujrzeliśmy Kalenicę  oraz zabudowania Górnego Jugowa-do XIX wieku odrębnej miejscowości należącej do rodziny von Pfeil. Kolejna weekendowa wyprawa przyniosła uczestnikom masę wrażeń wizualnych. Była solidną zaprawą kondycyjną oraz praktyczną prezentacją różnorodności środowiska geograficznego i kultury materialnej Sudetów na stosunkowo niewielkiej przestrzeni.  

Wyprawę opisał nasz przewodnik i współtwórca wakacyjnego projektu – pan Zbigniew Babiak 🙂

One thought on “Z Królewskiego Lasu do Domowic

Dodaj komentarz